czwartek, 15 marca 2018

Złoczów w okresie rozbioru

środa, 20 sierpnia 2014 0:24

Po zajęciu Złoczowa przez wojska austriackie od 1772 r. przestało obowiązywać prawo magdeburskie. Zniesiono klasztor OO. Reformatów i Collegium XX. Pijarów, przeznaczając je na magazyny. Od 1782 r. miasto pozostawało już w zupełnym zaniedbaniu, a budynki zamkowe były niemal zupełnie zniszczone. W tym samym roku powstaje w Złoczowie urząd cyrkularny (powiat). Pierwszym starostą złoczowskim zostaje Thannhauzer. Złoczów przeżywa duże trudności administracyjne na skutek nieudolności władz miejskich w zarządzaniu miastem i finansami. Powołany zostaje syndyk, a dobra złoczowskie były tak zadłużone, że w 1789 przeszły na ks. Sapieżynę. W 1797 r. pożar dokonał reszty zniszczeń.  

W roku 1802 r. Złoczów nabywa Łukasz Komarnicki, radca apelacyjny we Lwowie. To tu w Złoczowie w 1820 r. bawił na wakacjach syn kolegi Łukasza Komornickiego, również radcy apelacyjnego we Lwowie – mały Wincenty Pol, późniejszy poeta. Komarnicki w 1834 wydzierżawili zamek Austriakom na koszary. 

Kiedy w latach 30. XIX w. burmistrzem miasta był Ajchmiller, w miejsce zniszczonych wałów i palisadzałożył w 1836 r. planty i skwery - promenadę biegnącą od cerkwi św. Mikołaja do Kępy (dawnego grodziska), gdzie w czasach staroruskich i w początkach czasów staropolskich znajdowało się grodzisko otoczone wodą i bagnami 

Powolne podnoszenie się Złoczowa z upadku nastąpiło dopiero po roku 1848.                     
                                                                                                                 
Od 1867 r. funkcję burmistrza miasta sprawował Kacper Krajewski i za jego czasów w 1873 roku władze austriackie wyraziły zgodę na założenie gimnazjum złoczowskiego.  

Komarniccy pozostają właścicielami do roku 1868. W międzyczasie zamku był szpital żydowski.       
  
 W 1871 r. oddano do użytku odcinek kolei Krasne – Złoczów na linii Lwów -Tarnopol Podwołoczyska. (Kolej galicyjska im. Karola Ludwika w latach 1856-1861 pod zarządem Leona Sapiehy (koncesja na budowę kolei została przyznana przez Franciszek Józef 7 kwietnia 1858). Budowę trwała do 1892 r. Prowadziło ja C.K. Uprzywilejowane Towarzystwo Akcyjne Galicyjskiej Kolei Karola Ludwika – własność prywatna (3 kolejne koncesje wydano w latach: 1867, 1883 i 1886).  

Projekt przewidywał doprowadzenie linii kolejowej i stacji do miasta. Wskutek protestów ludności i radnych, że kolej będzie uciążliwa dla miasta stację usytuowano na terenach wsi Woroniaki u podnóża  Gór Woroniackich (2 km od centrum miasta w kierunku południowym). 

Wg spisu z 1880 r.  Złoczów liczył 8.347 mieszkańców: w obrządku rzymsko-katolickim 2.219, greko-katolickim 2.048, mojżeszowym 4.046, inne 27. 

Mowy polskiej używało wówczas 5.842 osób, ruskiej - 1.814, niemieckiej -  870 osób. Wiele osób pochodzenia ormiańskiego, niemieckiego i czeskiego z czasem ulegało polonizacji. Podobne zmiany następowały w terenie, tylko że odwrotnie - często ludność polska ulegała zruszczeniu. Był to proces naturalny, wynikający z mariaży wśród wielonarodowej społeczności, mieszkającej od stuleci na Kresach, w strefie społeczności wielonarodowej i wielokulturowej. 

W 1885 wg opisu Bronisława Skalskiego na przedmieściu Podwójcie były dworki z sadami, które zamieszkiwała ludność różnych stanów i różnego zatrudnienia, a na Przedmieściu  Brodzkim była pracownia machin, kotłów parowych, kuźnie i garbarnie. 

W końcu zamek został sprzedany rządowi austriackiemu, który przeznaczył  zamek na siedzibę sądu i wiezienie.       
  



W roku 1903, w nocy z 17 na 18 września, Złoczów przeżył największy w swoich dziejach pożar. Naoczny świadek Orwicz na łamach ówczesnego „Wędrowca” tak opisał pożar: „Straszny pożar zmienił miasto w perzynę. Ocalała jedynie główna dzielnica murowana, położona u stóp zamku, a wszystkie inne półkolem tamtą opasujące gęsto, a dużej mierze drewnianymi domami zabudowane, zamieszkałe przez ludność biedniejszą, pochłonął ogień. Przeleciał przez  nie i nie pozostawił nic, oprócz dymiących zgliszczy. Ani jednego domu całego. Pożar podsycany wiatrem szerzył się tak szybko, że o żadnym ratunku mowy nie było…” Spłonęło około 600 domów mieszkalnych i 400 budynków gospodarczych. Zginęło 9 osób, setki uległo poparzeniom, a blisko 7000 pozostało bez dachów nad głową.  Miasto prawie całkowicie spłonęło. 
  


Złoczów odbudowano w początkach XX w.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz